11 listopada 2009

Migawki ze spotkania w Bibliotece. Po raz kolejny mieszkańcy Sopotu - i nie tylko - mieli okazję zapoznać się bliżej z historią i losami Stawowia. Tym razem to autorki niniejszej strony podzieliły się z poniedziałkowymi gośćmi Filii nr 5 MBP w Sopocie zebraną przez siebie wiedzą na temat tego uroczego zakątka Sopotu. Publiczność dopisała, poniżej kilka zdjęć z tego spotkania. Prawdziwym zaskoczeniem zarówno dla gospodarzy tego spotkania jak i dla nas oraz dla wszystkich gości było niespodziewane i niezapowiedziane pojawienie się 'trzech tenorów', czyli nowych właścicieli Stawowia, dzierżących w dłoniach piękną litografię z początku XIX wieku, o której piszemy niżej. Do tej pory oglądałyśmy jedynie reprodukcje, tym razem wszyscy mogli obejrzeć kupiony na aukcji oryginał, który w niedługim czasie ozdobi wnętrze odrestaurowanego pałacu. Po prelekcji wywiązała się dyskusja, podczas której nowi właściciele obiektu przedstawili zebranym swoje rozległe plany dotyczące przyszłości Zespołu Pałacowo-Parkowego Stawowie. Mówili o restauracji pałacu, rewitalizacji zabytkowego parku, budowie obiektu hotelowego oraz sali koncertowej, która pozwoli temu miejscu kontynuować tradycje muzyczne sięgające XVIII wieku, a także odpowiadali wyczerpująco na pytania i wątpliwości sopocian.


Więcej zdjęć z tego spotkania w galerii na stronie Miejskiej Biblioteki Publicznej w Sopocie.

Pani Marii Stankiewicz, kierowniczce Biblioteki, składamy serdeczne podziękowania za zorganizowanie i przygotowanie tego spotkania oraz udostępnienie sali i sprzętu multimedialnego.

________________________________________

Preludium do odczytu:


Stawowie latem
Załadowane przez: stawowie.

 

 

30 października 2009

"Stawowie wciąż mało znane..."

13 września 2009

Wydarzenia minionego lata. Lato minęło błyskawicznie, jesień za pasem, po wakacyjnej przerwie na naszej stronie pojawiło się kilka nowych wiadomości o mieszkańcach Hochwasser, których dostarczyła nam lektura sopockich i gdańskich ksiąg adresowych. W ostatnim czasie dotarłyśmy do gdańskiej księgi adresowej z 1897 roku i dwóch sopockich ksiąg adresowych z lat 1901 i 1929. W tej ostatniej pojawia się nazwisko Kristiane Ejböl, której niezmiernie fascynującą przyjaźń z Witkacym w artykule pt.: "Bo żadna nie mogła mu się oprzeć" opisał Roman Daszczyński (lokalny dodatek do Gazety Wyborczej z 17 lipca 2009 roku). Jak pisze autor, państwo Ejböl wynajmowali przed wojną willę Hochwasser. Polecamy lekturę tego artykułu, a także towarzyszących mu wspomnień wnuka Krystyny Ejböl - Jana Latham-Koeniga, który gościł latem w Sopocie i w Operze Leśnej zainaugurował Nowy Międzynarodowy Festiwal Wagnerowski, będący kontynuacją przerwanego wojną festiwalu wagnerowskiego, odbywającego się w Sopocie do 1944 roku. "Sopot Wagner Festival Orchestra", złożona z najlepszych polskich muzyków pod jego dyrekcją wykonała "Złoto Renu". Obsada dramatu składała się z wybitnych solistów z całego świata. Na widowni obecna była matka Jana Latham-Koeniga, a córka wspomnianej Krystyny Ejböl - po raz pierwszy od 60 lat mogła ona wziąć udział w festiwalu wagnerowskim w Operze Leśnej w Sopocie - mieście, w którym spędziła większą część swojej młodości.

 

28 czerwca 2009

Niezwykłe spotkanie po 55 latach! Wczoraj, w sobotę 27 czerwca, miało miejsce szczególne wydarzenie - udało się nam zorganizować spotkanie niegdysiejszych mieszkańców Państwowego Domu Dziecka nr 5 przy ul. Stalina 618 na Stawowiu w Sopocie. Po 55 latach rodzeństwo Barbara Wasilewska i Jerzy Krukowski, a także zaprzyjaźniony z nimi Eugeniusz Krzysztof Kujawski, spotkali się z Ryszardem Podgórskim, któremu towarzyszyła żona Beata oraz syn Freddie. Cała czwórka w latach 1946-1954 mieszkała wspólnie w pałacu na Stawowiu. Spotkanie miało miejsce na pięknej ziemi kaszubskiej, w niezwykłym, położonym nad jeziorem i otoczonym cudownym ogrodem, letnim domu Basi i Jurka, a następnie w Krzesznej, w bajkowym domu letnim Doroty i Jacka. Wspomnieniom i żartom nie było końca. Ryszard Podgórski nie zapomniał o trąbce - wzruszające melodie rozbrzmiewały wzdłuż jezior w Sominach, wprawiając w zdumienie okolicznych mieszkańców. Po niezwykle gościnnym przyjęciu u Basi i Jurka udaliśmy się wszyscy do Krzesznej, do pięknego i równie gościnnego domu Doroty i Jacka, na obiad i dalszą część wyjazdowego spotkania. Tam słuchaliśmy kolejnych wspomnień sprzed lat, oglądaliśmy rodzinne albumy z fotografiami, które zarówno Ryszek Podgórski, jak i Krzysztof Kujawski, zabrali ze sobą, dzięki czemu możemy poszerzyć galerię na naszej stronie. Odśpiewaliśmy także gromkim głosem "100 lat" Jurkowi Krukowskiemu, który tego dnia świętował swoje urodziny. Spotkanie to na długo pozostanie w naszej pamięci, ale przede wszystkim w pamięci jego bohaterów - Ryszka Podgórskiego, Krzysztofa Kujawskiego oraz Jurka i Basi Krukowskich, dla których był to niezwykły "powrót do przeszłości", do czasów, które wspominają z ogromnym sentymentem.
Poniżej relacja fotograficzna z tego niezwykłego spotkania
(po kliknięciu w miniaturę otworzy się powiększone zdjęcie z podpisem). W przyszłym roku zamierzamy zorganizować podobne - w większym gronie.
(ab)

 

 

  

Ostatnie zdjęcie. Było cudownie! Mamy nadzieję, że to spotkanie na długo pozostanie w pamięci jego uczestników! Zdjęcie robił Jacek, gospodarz Krzesznej, dlatego nie ma go na tej fotografii.

***

To było naprawdę niezwykłe spotkanie - zobaczcie sami!

 


Dialog z pluskwą

W pewnym hotelu w pewnym miasteczku
Gość sobie pewien zasnął w łóżeczku.
Przedtem nastawił budzik na krześle
I zgasił lampę, prawie już we śnie.
Morfeusz puścił film w kilku seriach,
Zaczęła działać snu maszyneria.
Jakaś ulica, jakieś wybrzeże,
Siedem księżyców, kwiaty, żołnierze,
Wiersze na niebie pisze samolot,
Ktoś idzie, mówią, że Marco Polo,
Gotyckie tumy, wysokie baszty,
Tańczy fokstrota Ludwik Szesnasty,

I nagle ona, gdzieś na balkonie,
A on, snobiorca, stoi koło niej.
Miłość chce wyznać, drży już jak liść...
Gdy wtem go pluskwa zaczęła gryźć.
Nie chciał mieć luki w sennym seansie,
Gdzie go ugryzła, podrapał tam się.
"Później się zajmę z tą pluskwą walką"
Mruknął - i szybko wrócił na balkon.
Już, już sercową przeżywał mękę,
Już, już wyśnioną chwytał za rękę,
Już nawet zdążył wyszeptać "Ko..."
Gdy po raz drugi ugryzła go.
"Dosyć!" - wykrzyknął. Zapalił światło
I schwytał bydlę, co go ujadło.
Wziął ją ostrożnie w paluszki dwa:
- Tyś mnie ugryzła?
- Ja.

- Teraz mnie poznasz, teraz cię mam!
- Co mam poznawać? Ja pana znam.
 



Pan przecież kiedyś był tu w tym celu,
By dezynfekcję zrobić w hotelu.
Mama, co gościa gryzie za ścianą,
Opowiadała dużo o panu.
Wprost się nachwalić pana nie może.
"Cóż to za człowiek - mówi - mój Boże!
Sama poezja - mówi - sam miód!..."
Miód nie wytrzymał.
Zgniótł.


Ludwik Jerzy Kern

27 czerwca 2009 - spotkanie po 55 latach!
 

 

 

24 czerwca 2009

Spacer sentymentalny po Stawowiu... Pan Ryszard Podgórski ze Szwecji, mieszkaniec Stawowia w latach 1946-1961, wykonawca improwizacji, otwierającej naszą stronę internetową, znów zawitał do Sopotu i wczoraj - po raz pierwszy od 48 lat - odwiedził miejsce swojego dzieciństwa i młodości. Ze wzruszeniem oglądał pomieszczenia, zajmowane niegdyś przez jego rodzinę (rodzice zatrudnieni byli w Państwowym Domu Dziecka nr 5, Państwowym Pogotowiu Opiekuńczym oraz w szpitalu położniczym). Stiuki z amorkami na suficie sali balowej mocno musiały wryć się w dzieciństwie w pamięć małego Rysia, bo nie mógł doczekać się, aby znów je zobaczyć. Podziwiał także wspaniały widok z pałacowej wieży, wspominając przy okazji różne związane z nią wydarzenia z przeszłości. Spacer po parku, oglądanie strzelnicy, lodowni, źródlisk oraz kapliczki wywołały szereg wspomnień i łzy wzruszenia. Żona Beata i syn Freddie z zaciekawieniem oglądali miejsca znane im jedynie z opowieści oraz rodzinnego albumu. Pan Ryszard obiecał, że podczas kolejnej wizyty nie zapomni o trąbce i mamy nadzieję, iż w pałacu znów rozlegnie się jej dźwięk, jak wówczas, gdy jako student Wyższej Szkoły Muzycznej w Gdańsku, ćwiczył przed lustrem "Geslomine" z filmu Felliniego "La Strada", podczas gdy z sal porodowych dobiegał pierwszy krzyk rodzących się sopocian, a do jego pokoju wpadał z dyżuru na kawę zaprzyjaźniony lekarz.

Poniżej kilkanaście zdjęć z tego spotkania:

 

 

2 czerwca 2009

Głosowanie Rady Miasta Sopotu. Głosowanie Rady Miasta w sprawie uruchomienia procedury zmiany planu zagospodarowania terenu, dotyczącego Stawowia, wciąż budzi emocje. Kolejny tekst na ten temat znalazł się w portalu www.trojmiasto.pl. Podajemy link do niego.

 

30 maja 2009

Z dzisiejszej prasy:

 

 

29 maja 2009

Instytut Oceanologii PAN: Festiwal Nauki w Sopocie - odczyt na temat Stawowia. Dziś w ramach Festiwalu Nauki zaprezentowano niezwykle ciekawą wystawę na temat Stawowia, opartą o zasoby Biblioteki Polskiej Akademii Nauk, połączoną z odczytem, przygotowaną przez pracowników naukowych Biblioteki PAN w Gdańsku. Odczyt wygłosiła pani Anna Wytyk.

 

 

Z dzisiejszej prasy:

 

 

  

23 maja 2009

XII Festyn Archeologiczno-Historyczny.  W sobotę 23 maja uczestniczyłyśmy w XII Festynie Archeologiczno-Historycznym, zorganizowanym na terenie sopockiego grodziska. Świetna impreza z udziałem wielu młodych zapaleńców w strojach z epoki. Działała stara kuźnia, można było ulepić garnek, wybić monetę prastarym sposobem, nauczyć się strzelać z łuku, dać zakuć się w dyby lub degustować podpłomyki. Drużyny wojów w skórzanych trzewikach, odzianych w stroje własnoręcznie uszyte,  toczyły walki, a publiczność radośnie hasała wraz z zespołem tanecznym w rytm średniowiecznej muzyki. Nad całością czuwała kustosz grodziska, pani mgr Aleksandra Szymańska (na zdjęciu w efektownym, czerwonym odzieniu). Szkoda jedynie, że tak niewielu sopocian uczestniczyło w festynie.

 

13 maja 2009

Raj w środku miasta. Znalazłyśmy się wczoraj w miejscu wyjątkowym, wręcz czarodziejskim, miejscu, jakiego nie spodziewałyśmy się już w Sopocie zobaczyć. Towarzyszyli nam panowie: profesor Marek Sperski, znany sopocki architekt Bruno Wandtke i Jacek Moszkowski z Towarzystwa Przyjaciół Sopotu, a gospodarzem był pan Harry Spirowski, którego rodzina zajmuje ten teren od setek lat. To spotkanie pozostanie w naszej pamięci na długo… W sąsiedztwie Stawowia, w Świemirowie (Schmierau) znajduje się podupadające ogrodnictwo pana Harry’ego Spirowskiego. Miejsce magiczne – niezwykle urokliwe przyrodniczo i fascynujące historycznie. To tu znajdowała się cegielnia, w której wyprodukowano cegły dla klasztoru, a następnie Katedry w Oliwie. Cały teren ogrodnictwa leży na wyrobiskach, z których niegdyś wybierano glinę. Gospodarz zajmująco opowiadał o długiej historii swojej rodziny. Pradziadek Martin w zimie 1887/1888 po skutych lodem wodach zatoki przewoził na Hel cegły ze swojej cegielni, z których wymurował latarnię morską. Dziadek Teodor w roku 1920 w miejscu nieistniejącej cegielni założył ogrodnictwo. To on w roku 1936 obsadził lipami aleję z Łazienek Północnych poprzez molo do Łazienek Południowych. Wiele ciekawych historii usłyszałyśmy tego popołudnia i niedługo napiszemy o tym więcej. Na pewno wrócimy tu jeszcze nieraz, by słuchać opowieści pana Harry’ego…

 

11 maja 2009

Nowe fotografie powojennego Stawowia. Kilka miesięcy temu udało nam się odnaleźć w Sztokholmie Ryszarda Podgórskiego, który był mieszkańcem Stawowia najdłużej ze wszystkich, bo aż do roku 1961. Pan Ryszard, mieszkający od lat w Szwecji, jest znanym trębaczem, występującym niegdyś w zespole Flamingo oraz z Czesławem Niemenem w zespole Akwarele. To solowa improwizacja z utworu Pod Papugami w jego wykonaniu jest sygnałem otwierającym naszą stronę. Pan Ryszard dwa tygodnie temu przyjechał na dwa dni do Polski, aby spotkać się z nami i przekazać kilkadziesiąt kolejnych fotografii z dawnego Stawowia, a także opowiedzieć nam o swoim długim pobycie na Stawowiu. W linku Historia 1946-1954 pojawiły się niedawno fotografie udostępnione nam przez pana Ryszarda. Umieściłyśmy je na stronie głównej Państwowego Domu Dziecka nr 5, na podstronach rodzin Podgórskich i Zublów oraz w nowej galerii uruchomionej na końcu strony głównej PDD nr 5 w linku Więcej zdjęć i faktów. Dostarczone fotografie nie tylko dokumentują życie codzienne placówki, ale także pokazują, jak w tamtym czasie wyglądał park wokół pałacu. Z pewnością pomogą one architektowi zieleni, pracującemu nad projektem rewitalizacji parku wybrać rozwiązanie nawiązujące do jego historycznego wyglądu.

 „Nieścisłości w historii Stawowia”. Uważni Czytelnicy naszej strony wiedzą, że w miarę docierania do nowych faktów tekst jej na bieżąco poddawany jest aktualizacji. Zwracamy się zatem z prośbą o udostępnienie posiadanych dokumentów i fotografii do wszystkich z Państwa, którzy w swoich zasobach domowych posiadają jakiekolwiek pamiątki związane ze Stawowiem - szczególnie do pana Wojciecha M., który w Księdze Gości zwraca nam uwagę na owe „nieścisłości”, spodziewamy się bowiem, iż posiada on materiały potwierdzające informacje, które zamieścił w swoim wpisie.

Stara litografia. Kilka miesięcy temu odkryłyśmy w jednej z krajowych galerii barwną rycinę gospody Hochwasser, autorstwa von Lütke juniora wg litografii C.G Ludwiga z 1825 roku. Rycinę udało się wylicytować właścicielom Stawowia. Ma ona wejść w skład planowanej ekspozycji pamiątek dotyczących Hochwasser/Stawowia. Podobna - w wersji czarno-białej - znajduje się w zbiorach Biblioteki PAN w Gdańsku.

   

10 maja 2009


Sporo czasu upłynęło od chwili, gdy Urząd Marszałkowski w Gdańsku sprzedał Stawowie. Pozornie nic się przez ten czas nie działo, ale uważny obserwator na pewno zauważył pewne zmiany i oznaki życia w parku.

 Wiosna na Stawowiu. W parku na Stawowiu czuć już wiosnę. Po kilkuletniej przerwie uruchomiono fontannę, choć - jak usłyszałyśmy - brakuje głowicy oraz kraty, zatrzymującej liście. Mamy swój mały udział w tym wydarzeniu, bo to my dotarłyśmy do Pana Stanisława, troszczącego się o sprawne działanie fontanny w okresie, gdy gospodarzem obiektu był szpital przeciwgruźliczy. Niestety, po kilkunastu dniach od uruchomienia liście ponownie zapchały rurę dopływową i słup wody w fontannie jest raczej symboliczny. Wierzymy jednak, że, jak przed laty, Pan Stanisław poradzi sobie z tym problemem i stara, sopocka fontanna będzie znowu cieszyła oko przechodniów.


Eksploracja dna stawów. Niebawem dojdzie do eksploracji dna stawów w parku. Z posiadanych informacji wynika, że od czasu wojny nie były one czyszczone. Kto wie, jakie tajemnice kryją one w sobie? Wierzymy, że Sekcja Historyczno–Eksploracyjna Towarzystwa Przyjaciół Sopotu niebawem zaprezentuje sopocianom efekt swoich badań.

Płyty nagrobne. Stawowie kryje wiele tajemnic, które wciąż czekają na odkrycie. Jedną z nich są kawałki płyt nagrobnych z polskimi i niemieckimi napisami. Skąd tu się wzięły? Czyje doczesne szczątki pod nimi spoczywały? Odnalazłyśmy je. Kilka tygodni temu udało nam się – jako pierwszym po wielu latach - zobaczyć je w miejscu, w którym zgromadził je wspomniany już wcześniej pan Stanisław. Jedno z nazwisk to „Piglewski”, urodzony w „Galicyi” a zmarły w roku „..29 w Gdanzku”. Ciekawe także jesteśmy, co odkryją płyty nagrobne wkopane w ziemię napisami do spodu; są zbyt ciężkie, byśmy mogły unieść je ręcznie, ale już niedługo i ta tajemnica zostanie odkryta, o czym tu niezwłocznie napiszemy.

rok 2013

rok 2012

rok 2011

rok 2010

rok 2009